Mistrz i czarownice

jana-zelibska-triptych

Jana Želibská „Tryptyk”, technika mieszana, 240×360 cm, 1969. Wystawa „Ludwig Goes Pop + The East Side Story”, Ludwig Múzeum. Budapeszt 2015.

„W niniejszej książce opowiadam o czterech kobietach. Ale warto tu wspomnieć o trzech innych, które w niej nie występują. Pierwsza z nich to uzdrowicielka (curandera) Pachita. (…) Chwyciła do ręki nóż myśliwski i już miała naciąć nim klatkę piersiową chorego mężczyzny i usunąć z niego serce, by zastąpić je nowym, wyjętym ze słoika. Nagle, w samym środku dramatycznych zdarzeń (krew, morowy zaduch, półmrok, jęki pacjenta) Pachita chwyciła mnie za palec serdeczny i w mgnieniu oka włożyła nań złoty pierścień. Pasował idealnie, zupełnie jakby zrobiono go na miarę. Jednak Pachita nawet nie przyjrzała się mojej reakcji, tylko kontynuowała operację: wyjęła bijącą, ociekającą krwią masę z klatki piersiowej mężczyzny, włożyła martwe serce w krwawiącą ranę, a następnie zasklepiła ją, uciskając koniuszkami palców. Na zakończenie udanej operacji przemyliśmy pierś mężczyzny alkoholem. Nie widniały na niej żadne szramy. Jedynie drobny, trójkątny siniak.
Oszołomiony wróciłem do domu, gdzie zapadłem w głęboki sen. Po przebudzeniu zauważyłem, że mój nowy pierścień zniknął z palca. Nie mogłem go nigdzie znaleźć. Jakie znaczenie miał ów gest Pachity? Czy był to jakiś rodzaj duchowych zaślubin? Być może. Po wielu latach, gdy zamieszkałem w Paryżu, związek z nią pomógł mi stworzyć swój własny system psychomagii i psychoszamanizmu. Czyżby curandera przewidziała to wszystko? A może jawnie przyczyniła się do tego, bo takie były jej plany? To tajemnica.

Nie ma w tej książce również wzmianki o Marii Sabinie, kapłance grzybów psychodelicznych. (…) Podczas przygotowań do prac nad filmem Święta góra (…) przeżuwałem garść „ziaren Dziewicy”. To rodzaj naturalnego halucynogenu, działającego jak LSD, który Toltekowie i Aztekowie uważali za bóstwo godne czci. Nagle doznałem wizji: zobaczyłem cały świat jako zbitą masę światła w kształcie kulistego ciała, które w pełni świadomie stale się poszerza. Była to tak potężna wizja, że krzyknąwszy na całe gardło, straciłem równowagę i spadłem z drabiny, skręcając obie kostki. Nie minęło kilka godzin, a strasznie mi napuchły. Łyknąłem kilka środków przeciwbólowych i zasnąłem. A wtedy przyśniło mi się, że jestem kulawym wilkiem, który powłóczy dwiema zranionymi tylnymi nogami. Przede mną ukazała się Maria Sabina. Pokazała mi olbrzymią białą księgę, spowitą poświatą.
– Mój ty biedny zwierzaku!  Ta księga zawiera słowo doskonałe, język samego Boga. Nie martw się tym, że nie możesz jej przeczytać. Po prostu wejdź w nią i zjednocz się z nią. Ruszyłem w stronę światła. Weszło w nie całe moje ciało z wyjątkiem tylnych łap. Ku memu zdziwieniu ustąpiła mi opuchlizna i minął ból kostek.
Przypisałem tę wizję strukturze mej nieświadomości. Nieco schlebiała mi myśl, że przy pomocy terapeutycznego snu potrafię sam siebie wyleczyć. Jednak okazało się, że jakiś czas wcześniej Maria Sabina postanowiła nawiązać kontakt ze mną za pomocą mojego znajomego malarza, Francisca Fierro. Przywiózł mi słoik z miodem, w których było zanurzonych sześc par niñitos santos czyli „świętych dzieciątek”.
– To dar od Marii Sabiny. Zobaczyła Cię we śnie. Podobno masz stworzyć dzieło, które przybliży światu prawdziwe wartości naszej kultury.
Trudno było mi uwierzyć w to, że ktoś może wpływać na rzeczywistość za pośrednictwem snów. Niemniej Francisco utrzymywał, że grzyby te zawierają w sobie całą mądrość starożytnego Meksyku. Możecie się więc domyślać, jak wielkie było moje zdziwienie, gdy tego samego dnia, co wyzdrowiałem, otrzymałem telefon od Francisco Fierro, który powiedział mi:
– Dziś w nocy odwiedziła mnie we śnie abuelita z wiadomością, że zamierza ciebie uzdrowić. Jak się czujesz po przebudzeniu?
Koincydencja? Telepatia? Czy Maria Sabina mogła przedostać się do mojego snu i w ten sposób wyleczyć moje ciało? Złudzenie czy nie złudzenie, tak czy inaczej pojawiała się w moich snach aż do chwili śmierci. Zdarzało się to zawsze w trudnych dla mnie chwilach i bardzo mi pomagało w rozwiązywaniu problemów.

Trzecią kobietą była chilijska piosenkarka Violeta Parra. (…) Pewnego dnia spacerowaliśmy razem nad brzegiem Sekwany, aż doszliśmy do Luwru. Wykrzyknąłem:
– Co za niezwykłe muzeum! Gromadzi cały ciężar wielkich dzieł sztuki, wytworzonych przez tyle wielkich cywilizacji… my biedni Chilijczycy uginamy się pod nim. Nasze tradycje są zwyczajnymi słomianymi chatami w porównaniu z piramidami, zwykłymi glinianymi garnkami w porównaniu do Sfinksa…
– Zamilcz! – Rozkazała mi władczym tonem. – Luwr to cmentarz. Tymczasem my żyjemy! Życie posiada w sobie więcej mocy od śmierci. Jestem tylko drobną kobietą, ale ta wielka budowla nie robi na mnie wrażenia. Zapamiętaj moje słowa: w niedalekiej przyszłości znajdziesz w niej moje dzieła.
Nie wiedziałem, czy to objaw szaleństwa, czy też może przemawia przez nią zwykła próżność. Przecież występowała tylko jako piosenkarka, a nie malarka czy rzeźbiarka!
Violeta była stosunkowo biedna. Kupiła więc trochę drutu stalowego, tanich szmatek, różnokolorowej wełny, gliny i tubek z farbą olejną. A następnie, przy pomocy tych skromnych materiałów, zaczęła tworzyć gobeliny, dzbany, drobne rzeźby i obrazy olejne. Wszystkie one posiadały pewien rys indywidualny, zarazem stanowiąc ekspresję folkloru chilijskiego, który, co prawda, zniknął już z dziejów, ale pozostał w podświadomości mej przyjaciółki. I tak w kwietniu 1964 roku Vileta Parra otworzyła wielką wystawę swych dzieł w Musée des Arts Décoratifs w Pawilonie Marsowym przyłączonym do Luwru!
Ta niezwykła kobieta nauczyła mnie, że jeśli pragniemy czegoś całym sobą, prędzej czy później to osiągniemy – może nie tak szybko, jak to się stało w jej przypadku, ale Violeta dowiodła mi, że to, co niemożliwe, staje się możliwe dzięki cierpliwości i zaangażowaniu.”

Alejandro Jodorowsky Mistrz i czarownice

Ludwig Goes Pop + The East Side Story

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s