Underwater Love

Bertram Hasenauer „You Would Have Been There”, akryl na desce, 2015. Wystawa „Noul romantism negru / New Black Romanticism”, The National Museum of Art of Romania. Bukareszt 2017

„Był czas, kiedy dużo myślałem o aksolotlach. Chodziłem je oglądać do akwarium w Jardin des Plantes i spędzałem całe godziny na przyglądaniu się im, obserwowaniu ich bezruchu, ich tajemniczych drgnień. A teraz sam jestem aksolotlem.

Przypadek zawiódł mnie do nich pewnego wiosennego ranka, gdy po długiej zimie Paryż rozpościerał swój pawi ogon. Zdecydowałem się więc obejrzeć akwaria i rzuciwszy obojętnym okiem na ryby, trafiłem do aksolotlów. Przyglądałem się im godzinę, po czym odszedłem, niezdolny już do myślenia o czymkolwiek innym. Przyzwyczaiłem się chodzić tam co rano, a nawet z rana i wieczorem. Odbierając mój bilet dozorca dziwnie się uśmiechał. Opierałem się o żelazną barierę, która otaczała akwarium i patrzyłem na aksolotle. Nie było w tym nic dziwnego; od pierwszej chwili czułem, że coś mnie z nimi wiąże, coś nieskończenie odległego i zapomnianego, co jednak wciąż jeszcze nas łączyło – wystarczyło raz zatrzymać się przed tym akwarium, w którym bulgotały pęcherzyki powietrza.

Wydało mi się, że niejasno odczuwam ich tajemne pragnienie; unicestwić czas i przestrzeń poprzez bezruch pełen obojętności. Oczy aksolotli mówiły o istnieniu jakiegoś innego życia, innego sposobu patrzenia. Przyklejałem twarz do szyby (zaniepokojony dozorca pokasływał od czasu do czasu), ażeby lepiej widzieć maleńkie złote punkciki, ów wylot na nieskończenie powolny, nieskończenie daleki świat różowych stworzeń.

Oczy ze złota płonęły nadal swym słodkim światłem, nadal spoglądały na mnie z dnia niezgłębionej, przyprawiającej o zawrót głowy otchłani”.

Julio Cortázar Aksolotl, w: Opowiadania zebrane (1975, fragm.)

 

„Follow me now
To a place you only dreamt of
Before I came along”

„This is it
Underwater love
It is so deep
So beautifully liquid”

Smoke City Underwater Love, 1997

 

„The vigorous eels unite against the current into a common force in their blind will to go upstream, nothing will stop them now, not rivers not men not locks not waterfalls, the multiple serpents of the assault of European rivers will leave myriad corpses at every obstacle, will become segmented and writhe in the nets and the meanders, will lie by day in a profound torpor, invisible to other eyes, and every night they’ll remake the seething dense black cable and as if guided by a formula of stars, which Jai Singh might have measured with marble tapes and bronze compasses, they travel on toward fluvial sources, searching in innumerable stages for an arrival of which they know nothing, from which they can expect nothing; their force does not come from themselves, their reason palpitates in other tangles of energy that the sultan consulted in his way from portents and hopes and the primordial terror of the firmament filled with eyes and pulses.

So simply Moebius strip and eels and marble machinery, this that already flows in a silly, solitary word, looking for itself, that also sets in motion from sargassum of time and fortuitous semantics, the migration of a verb: discourse, this course, the Atlantic eels and the eel words, the marble lightning of Jai Singh’s instruments, he who looks at the stars and the eels, the Moebius strip turning round on itself, in the ocean –

– an eel that is a star that is an eel that is a star that is an eel”.

Julio Cortázar Prose from the Observatory (1972, fragm.)

Collage on paper: watercolor with coutout from Bruce Mozert’s underwater photography (1938).

 

„There was a time when I thought a great deal about the axolotls. I went to see them in the aquarium at the Jardin des Plantes and stayed for hours watching them, observing their immobility, their faint movements. Now I am an axolotl.

I got to them by chance one spring morning when Paris was spreading its peacock tail after a slow wintertime. I decided on the aquarium, looked obliquely at banal fish until, unexpectedly, I hit it off with the axolotls. I stayed watching them for an hour and left, unable to think of anything else. I began to go every morning, morning and aftemoon some days. The aquarium guard smiled perplexedly taking my ticket. I would lean up against the iron bar in front of the tanks and set to watching them. There’s nothing strange in this, because after the first minute I knew that we were linked, that something infinitely lost and distant kept pulling us together. It had been enough to detain me that first morning in front of the sheet of glass where some bubbles rose through the water.

Obscurely I seemed to understand their secret will, to abolish space and time with an indifferent immobility. The eyes of the axolotls spoke to me of the presence of a different life, of another way of seeing. Glueing my face to the glass (the guard would cough fussily once in a while), I tried to see better those diminutive golden points, that entrance to the infinitely slow and remote world of these rosy creatures.

The golden eyes continued burning with their soft light; they continued looking at me from an unfathomable depth which made me dizzy”.

Julio Cortázar Axolotl (1967, fragm.)

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s