Spirala

Kolonia Artystów „Epreskert” („Truskawkowy ogród”). Tajemniczy, ukryty park rzeźby i pracownie bohemy artystycznej od 1890 roku. Część kampusu Węgierskiego Uniwersytetu Sztuk Pięknych. Budapeszt 2018

Epreskert Art Colony („Strawberry garden”), mysterious, secluded sculpture park and artists ateliers since 1890. Part of the Hungarian University of Fine Arts campus. Budapest 2018.

 

„Z chwilą kiedy już ją miałem, muszla ta stała się dla mnie niezbędnym pomieszczeniem, osłoną konieczną do życia, i biada mi, gdybym jej nie zrobił; ale dopóki ją tworzyłem, robiłem to wcale nie po to, żeby mi do czegoś służyła, przeciwnie, robiłem ją tak jak ktoś, kto wydaje okrzyk, którego mógłby wcale nie wydawać, a jednak go wydaje, po prostu, jak ktoś, kto mówi „ba!” czy „och!”, robiłem tę moją muszlę tylko po to, żeby się jakoś wypowiedzieć. I w tę wypowiedź wkładałem wszystkie moje myśli o niej, dawałem folgę swojej wściekłości, wyrażałem moje miłosne o niej myślenie, pragnienie istnienia dla niej, bycia sobą w sposób niezaprzeczony i żeby ona była sobą; wypowiadałem moją miłość własną, którą wkładałem w miłość do niej, wszystko, co tylko może być wypowiedziane, wypowiadałem za pośrednictwem muszli, tej skorupki zwiniętej w spiralę.

Wydzielana przeze mnie wapienna substancja w równych odstępach czasu zabarwiała się, tworząc w ten sposób piękne kolorowe smużki, ciągnące się równiutko poprzez skręty spirali, i ta moja muszla stawała się czymś odmiennym ode mnie, będąc zarazem najprawdziwszą częścią mojej istoty, pozwalała zrozumieć, kim jestem, ukazywała mój wizerunek przetransponowany na rytmiczny układ brył, smug, barw i faktury, a zarazem była jej wizerunkiem przetransponowanym na taki właśnie układ, będąc także prawdziwym, identycznym jej obrazem, takiej, jaką była, gdyż jednocześnie ona konstruowała sobie muszlę identyczną z moją muszlą, i ja bezwiednie kopiowałem to, co ona robiła, a ona bezwiednie kopiowała to, co robiłem ja, i wszyscy wokół nas kopiowali to, co robili inni, budując sobie jednakowiusieńkie muszle, tak że w rezultacie pozostalibyśmy wszyscy w punkcie wyjścia, gdyby nie to, że z tymi muszlami to jest tak: mówi się, że jednakowe, ale jak się uważnie przyjrzeć, odkrywa się mnóstwo drobnych różnic, które w przyszłości mogą się stać ogromne.

Mogę więc powiedzieć, że moja muszla tworzyła się sama, ja nie starałem się specjalnie o to, żeby wyszła właśnie taka, a nie inna, co nie znaczy, żebym ten czas spędzał bezczynnie i bezmyślnie; byłem całkowicie pochłonięty czynnością wydzielania, ani na chwilę jej nie przerywając i nie myśląc o niczym innym, chociaż nie, należałoby raczej powiedzieć: myśląc wciąż o czymś innym, zważywszy, że o muszli nie umiałem myśleć, tak samo zresztą, jak nie umiałem myśleć o czymś innym; po prostu wysiłkowi tworzenia muszli towarzyszył nieustanny wysiłek myślenia o tym, żeby zrobić jakąś rzecz, jakąkolwiek, a może raczej wszystkie rzeczy, jakie mogły w ogóle być zrobione. Nie była to więc praca monotonna, gdyż wysiłek myśli, jaki jej towarzyszył, rozgałęział się w niezliczoną ilość rodzajów myślenia, z których każdy rozgałęział się w niezliczone rodzaje czynności, a każdy z nich mógł z kolei posłużyć do zrobienia niezliczonej ilości rzeczy, a więc zrobienie każdej z tych rzeczy tkwiło już w zarodku w czynności budowania muszli, skręt po skręcie…”

Italo Calvino Spirala (fragm.), w: Wszystkie opowieści kosmikomiczne (2005), przekład Barbara Sieroszewska

 

„Once it existed, this shell was also a necessary and indispensable place to stay inside of, a defense for my survival; it was a lucky thing I had made it, but while I was making it I had no idea of making it because I needed it; on the contrary, it was like when somebody lets out an exclamation he could perfectly well not make, and yet he makes it, like „Ha” or „hmph!,” that’s how I made the shell: simply to express myself. And in this self-expression I put all the thoughts I had about her, I released the anger she made me feel, my amorous way of thinking about her, my determination to exist for her, the desire for me to be me, and for her to be her — all the things that could be said only in that conch shell wound into a spiral.

At regular intervals the calcareous matter I was secreting came out colored, so a number of lovely stripes were formed running straight through the spirals, and this shell was a thing different from me but also the truest part of me, the explanation of who I was, my portrait translated into a rhythmic system of volumes and stripes and colors and hard matter, and it was the portrait of her as she was, because at the same time she was making herself a shell identical to mine and without knowing it I was copying what she was doing and she without knowing it was copying what I was doing, and all the others were copying all the others, so we would be back where we had been before except for the fact that in saying these shells were the same I was a bit hasty, because when you looked closer you discovered all sorts of little differences that later on might become enormous.

So I can say that my shell made itself, without my taking any special pains to have it come out one way rather than another, but this doesn’t mean that I was absent-minded during that time; I applied myself, instead, to that act of secreting, without allowing myself a moment’s distraction, never thinking of anything else, or rather: thinking always of something else, since I didn’t know how to think of the shell, just as, for that matter, I didn’t know how to think of anything else either, but I accompanied the effort of making the shell with the effort of thinking I was making something, that is anything: that is, I thought of all the things it would be possible to make. So it wasn’t even a monotonous task, because the effort of thinking which accompanied it spread toward countless types of thoughts which spread, each one, toward countless types of actions that might each serve to make countless things, and making each of these things was implicit in making the shell grow, turn after turn…”

Italo Calvino The Spiral (fragm.), in: Cosmicomics (1969), translated by William Weaver

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s