Góra

Marta Ignerska „Truskawka” („Strawberry”), kolaż, 2018. „International Collage Art Exhibition”, Galeria Retroavangarda. Warszawa 2019

„Sen Roberta Louisa Stevensona, pisarza i podróżnika

Robert Louis Stevenson, przyszły pisarz i podróżnik miał sen. Śniło mu sie, że jest dorosły i znajduje się na żaglowcu. Żaglowiec ma wydęte żagle i unosi się w powietrzu. Robert Louis Stevenson trzymał ster i kierował statkiem, jak kieruje się aerostatycznym balonem. Żaglowiec przefrunął nad Edynburgiem, potem nad francuskimi górami, minął Europę i zaczął lecieć nad błękitnym oceanem. Robert Louis Stevenson wiedział, że wsiadł na żaglowiec, gdyż zazwyczaj brakowało mu tchu, jego płuca potrzebowały więcej powietrza. Teraz zaś oddychał lekko, wiatr napełniał mu płuca czystym powietrzem i kaszel ustał.
(…) Kiedy był już w odległości stu metrów od wyspy, Robert Louis Stevenson zarzucił kotwicę i po sznurowej drabince zszedł do największej łódki, oczekującej go przy burcie. To była majestatyczna łódź z gigantycznym totemem na dziobie. Tubylcy ucałowali go i zaczęli wachlować szerokimi liśćmi palmowymi, częstowali słodkimi owocami. (…) Wódz plemienia podszedł do niego i wskazał mu szczyt góry. Robert Louis Stevenson pojął, że musi na nią wejść, ale nie wiedział dlaczego. (…) W trakcie wspinaczki spoglądał na niezwykłą panoramę: widział Szkocję i Francję, Amerykę i Nowy Jork, i całe swoje minione życie, które miało jeszcze nadejść. Na zboczach góry rosły dobroczynne drzewa i mięsiste kwiaty napełniały powietrze zapachem, działającym na płuca jak balsam.
Tubylcy zatrzymali się przed grotą i usiedli na ziemi, krzyżując nogi. Robert Louis Stevenson zrozumiał, że ma wejść do groty, dostał do ręki pochodnię i wszedł. W środku było chłodno i powietrze pachniało mchem. Robert Louis Stevenson posuwał się do przodu we wnętrzu góry, aż dotarł do pomieszczenia, powstałego w skale na skutek trzęsienia ziemi, w którym zwisały ogromne stalaktyty. Na środku stała srebrna kasa pancerna. Robert Louis Stevenson otworzył ją i zobaczył, że wewnątrz leży książka. To była książka opowiadająca o wyspie, podróżach, przygodach, o chłopcu i piratach, a na okładce widniało jego nazwisko. Wyszedł z groty, polecił tubylcom, by wrócili do wsi, sam zaś wspiął się z książką pod pachą na szczyt. Położył się na trawie i otworzył książkę na pierwszej stronie”.

Antonio Tabucci Sny o snach (1997), przełożyła Joanna Ugniewska

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s