Złe sny

Krištof Kintera, „Nothing Good”, 2011. Wystawa „Noul romantism negru / New Black Romanticism”, The National Museum of Art of Romania. Bukareszt 2017

„O świcie śnił mu się zawsze taki sam sen, ale w zmieniających się okolicznościach. Albo dwaj mężczyźni i Villari wchodzili razem, z rewolwerami, do jakiegoś pokoju, albo owi dwaj napadali na Villariego przy wyjściu z kina, albo wszyscy trzej jednocześnie byli nieznajomym, który Villariego potrącił, albo czekali na Villariego ze smutkiem na patio i wydawało się, że go nie znają. Pod koniec snu wyjmował rewolwer z szuflady stolika (rzeczywiście trzymał w tej szufladzie rewolwer) i strzelał do mężczyzn. Huk wystrzału budził go, ale zawsze był to tylko sen, i w kolejnym śnie atak się powtarzał, w kolejnym śnie znowu ich musiał zabijać.

Pewnego mętnego lipcowego poranka obudziła go obecność nieznanych ludzi (nawet nie dźwięk otwieranych drzwi). Wysocy w półmroku pokoju, dziwnie przez ten półmrok uproszczeni (zawsze byli jaśniejsi w snach pełnych przerażenia), czujni, nieruchomi i cierpliwi, z opuszczonym wzrokiem, jakby ciężar broni ich przygniatał, Aleksander Villari i jakiś nieznajomy w końcu go dosięgli. Gestem poprosił ich, żeby poczekali i odwrócił się do ściany, jakby ponownie chciał zapaść w sen. Czy zrobił to po to, żeby obudzić litość tych, którzy go zabijali, czy też dlatego, że łatwiej jest znieść potworne wydarzenie niż wyobrażać je sobie i czekać na nie bez końca, czy po to – co może najbardziej prawdopodobne – żeby zabójcy stali się snem, jak byli nim już tyle razy, w tym samym miejscu, o tej samej godzinie?

Był pogrążony w tej magii, kiedy unicestwił go wystrzał.”

Jorge Luis Borges Oczekiwanie (1949), w: Alef, przeł. Andrzej Sobol-Jurczykowski (2020)

 

“In the early-morning hours he would dream a dream of unvarying backdrop but varying details. Villari and two other men would come into a room with revolvers drawn, or he would be jumped by them as he came out of the motion-picture theater, or they—all three of them at once—would be the stranger that had shoved him, or they would wait for him sadfaced out in the courtyard and pretend not to know him. At the end of the dream, he would take the revolver out of the drawer in the nightstand that stood beside the bed (and there was a gun in that drawer) and fire it at the men. The noise of the gun would wake him, but it was always a dream—and in another dream the attack would occur again and in another dream he would have to kill them again.

One murky morning in July, the presence of strange people (not the sound of the door when they opened it) woke him. Tall in the shadowy dimness of the room, oddly simplified by the dimness (in the frightening dreams, they had always been brighter), motionless, patient, and watching, their eyes lowered as though the weight of their weapons made them stoopshouldered, Alejandro Villari and a stranger had at last caught up with him. He gestured at them to wait, and he turned over and faced the wall, as though going back to sleep. Did he do that to awaken the pity of the men that killed him, or because it’s easier to endure a terrifying event than to imagine it, wait for it endlessly—or (and this is perhaps the most likely possibility) so that his murderers would become a dream, as they had already been so many times, in that same place, at that same hour?

That was the magic spell he was casting when he was rubbed out by the revolvers’ fire.”

Jorge Luis Borges The Wait (1949), in Collected Ficciones of Jorge Luis Borges, translated by Andrew Hurley

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s